Społeczna akcja ratunkowa grobów rodzeństwa Sztrallów, wileńskich ekspatriantów

W Toruniu rozgorzała nagła, społeczna akcja ratunkowa. Groby rodzeństwa Sztrallów, wileńskich ekspatriantów, którzy przez dekady byli częścią lokalnej pamięci, stoją w obliczu likwidacji z powodu braku przedłużenia opłat po upływie 20 lat. To realne zagrożenie dla fragmentu historii, który łączy Toruń z Wilnem i z pokoleniami, które tu spoczywają.

CO SIĘ DZIEJE TERAZ ?

Na Cmentarzu św. Jerzego w Toruniu pojawiła się groźba demontażu i ponownego wykorzystania miejsca pochówku. W odpowiedzi natychmiast ruszyła zbiórka społeczna, której celem jest zabezpieczenie opłat i formalne przedłużenie prawa do grobów. Akcja zyskała patronat osób publicznych i organizacji, co nadaje jej rangę i pokazuje, że sprawa dotyczy nas wszystkich, nie tylko rodziny Sztrallów.

DLACZEGO TO WAŻNE ?

Grobowiec rodzeństwa Sztrallów jest świadectwem historii wileńskiej społeczności, ślad migracji, pamięć o ludziach, którzy tworzyli lokalne życie kulturalne i społeczne. Pozwolić na demontaż tych miejsc to zgoda na wymazywanie fragmentów tożsamości i zaniedbanie obowiązku wobec przeszłości. Jest sygnał, że pamięć może zostać sprzedana lub zapomniana, jeśli nie zareagujemy teraz.

KTO STOI ZA AKCJĄ ?

Zbiórka prowadzona jest pod patronatem Przemysława Bańkowskiego — Konsula Honorowego Litwy w Toruniu oraz Karola Sienkiewicza — Prezesa Oddziału Związku Szlachty Polskiej w Toruniu.
W sprawie wypowiedzieli się także Dariusz Żybort, prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą (SKOnSR) oraz Anna Adamowicz, wileńska przewodniczka współpracująca z organizacją non-profit. To nieformalny, ale silny front lokalnych działaczy, historyków i społeczników, którzy nie pozwolą, by pamięć o Sztrallach zniknęła bez walki.
 
JAK MOŻESZ POMÓC ? 
Wpłać teraz i dołącz do ratowania miejsca pamięci:
 
Każda złotówka ma znaczenie. Liczy się też udostępnienie informacji. Im więcej osób dowie się o sprawie, tym większa szansa, że uda się zebrać potrzebne środki i doprowadzić do formalnego zabezpieczenia grobów.
 
Nie pozwólmy, by administracyjny termin stał się wyrokiem dla historii. Jeśli cenisz lokalne dziedzictwo, jeśli szanujesz losy tych, którzy tworzyli miasto, wesprzyj akcję i powiedz o niej dalej. Niech to zawrzenie przerodzi się w realne działanie, zanim będzie za późno.
 
Decyzja o likwidacji grobów Sztrallów na toruńskim cmentarzu św. Jerzego z powodu braku opłaty za miejsce pochówku jest oburzająca i niezrozumiała – oświadczył w rozmowie z Wilnoteką Dariusz Żybort, prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą (SKOnSR).

- Z naszego punktu widzenia decyzja jest oburzająca i niezrozumiała – mówi Dariusz Żybort. – Rozumiem, że w Polsce, jak również w innych państwach, należy opłacać miejsce pochówku, ale nie można tej zasady stosować bezmyślnie.

O groźbie likwidacji grobów Jana Sztralla (zm. w 1970 r.) oraz jego siostry, Reginy ze Sztrallów Sobeckiej (1895-1973) -  przedstawicieli znanej wileńskiej przedwojennej rodziny, właścicieli legendarnych lokali w Wilnie: „Biały Sztrall” przy ulicy Zamkowej, „Czewony Sztrall” na rogu ulic Tatarskiej i Mickiewicza oraz „Zielony Sztrall” na Mickiewicza – poinformowali Przemysław Bańkowski – Konsul Honorowy Litwy w Toruniu oraz Karol Sienkiewicz – prezes Oddziału Związku Szlachty Polskiej w Toruniu. Ogłosili też zbiórkę pieniędzy na opłatę miejsca pochówku.

Zdaniem Dariusza Żyborta przyznanie grobów Sztrallów na toruńskim cmentarzu do likwidacji jest bezmyślną decyzją władz miasta i wynikiem zaniedbania miejskich konserwatorów zabytków. 

- Groby osób znanych, pomniki o walorach artystycznych czy mające znaczenie historyczne powinny być objęte ochroną – podkreśla Żybort.

Prezes SKOnSR nie wątpi, że w ramach akcji zbierania pieniędzy uda się zgromadzić wymaganą kwotę by opłacić miejsce pochówku Sztrallów. Podkreśla jednak, że są to działania tymczasowe, gdyż „za kilka lat ponownie przyjdzie zbierać pieniądze na dalszą opłatę”.

Dariusz Żybort zapowiada też, że gdyby nie udało się zebrać wymaganej kwoty oraz doszło do likwidacji grobów, SKOnSR będzie ubiegł się o ekshumację szczątków Jana Sztralla i Reginy ze Sztrallów Sobeckiej i przeniesienia ich na Rossę do grobu Bolesława Sztralla.

- Bolesław Sztrall spoczywa na Rossie przy głównej kaplicy naprzeciwko Czarnego Anioła. Ten grobowiec został odnowiony m.in. przez stronę litewską i jest na liście zabytków – podkreśla Żybort.

Anna Adamowicz, wileńska przewodniczka, podkreśla w rozmowie z Wilnoteką, że „lokale Sztrallów są nieodłączną częścią Wilna końca XIX wieku i okresu międzywojnia, częścią naszej historii”. Bracia Kazimierz i Bolesław posiadali w mieście trzy cukiernie nazywane Białym, Czerwonym i Zielonym Sztrallem.

- „Biały Sztrall” przy ulicy Zamkowej słynął z białych ścian i białych obić krzeseł. Lokal działał od 1852 roku do 1945 i był ważnym miejscem spotkań wileńskiej elity, artystów, intelektualistów. „Biały Strall” czasami był nazywany też Sztralem Księży, bo tu przychodzili księża na kawkę albo Sztrallem Pocztowym, bo lokal znajdował się naprzeciwko poczty.

„Czerwony Sztrall” mieścił się na rogu ulic Tatarskiej i Mickiewicza i miał wystrój czerwony. To była bardzo elegancka kawiarnia. Uczęszczali do niej aktorzy, bo nieopodal był Teatr Lutnia, bankowcy, dziennikarze. „Czerwonym Sztrall” słynął też z tego, że posiadał czarnoskórego szatniarza.

„Zielony Sztrall” znajdował się przy ulicy Mickiewicza za Hotelem Georges. Atrakcją tego lokalu była orkiestra siedmiu pięknych dziewcząt w białych sukienkach. Tam bywali oficerowie i „panienki”, ale tylko z wysokiej półki. Dlatego też w „Zielonym Sztrallu „damy” z porządnego towarzystwa nigdy nie bywały.

Anna Adamowicz, mówiąc skrótowo o legendarnych wileńskich lokalach, podkreśla: „Nie możemy dopuścić do zapomnienia tak ważnej części historii naszego miasta, nazwiska Sztrallów i całej tej atmosfery, która towarzyszyła kawiarniom Sztrallów”.

(Na podstawie: Żybort: decyzja likwidacji grobów Sztrallów jest oburzająca, wilnoteka.lt / rozmawiała dziennikarka Aleksandra Akiińczo)